O autorze
Michał Rusinek - prowadzi Fundację Wisławy Szymborskiej, wykłada teorię literatury na UJ, pisuje i tłumaczy książki dla dzieci i dorosłych. Mieszka w Krakowie.

Szymborska śpiewana po mandaryńsku

Pytana, co najbardziej lubi w podróżach, Wisława Szymborska odpowiadała, że powroty do domu. Wprawdzie ona sama podróżowała niechętnie, ale jej poezja podróżuje po świecie jak wytrawny globtroter.

Szwecję podbiła już dawno: wybór wierszy wydany tam cztery lata po otrzymaniu przez nią literackiej nagrody Nobla uratował upadające wydawnictwo. Włosi traktowali ją jak swoją: za życia prosili o komentarze do bieżących wydarzeń politycznych w ich kraju, a po śmierci, w ciągu zaledwie kilku tygodni, kupili prawie 100 tys. egzemplarzy wyboru jej wierszy. W USA wybór jej felietonów sprzedawany był w sieci kawiarni Starbucks, co zrobiło wrażenie nawet na nastoletnim synu tłumaczki tych felietonów na angielski (a wszyscy wiemy, jak trudno zrobić wrażenie na swoich nastoletnich dzieciach).



Zaraz po Noblu pisali do niej wydawcy nieomal z całego świata. Jako pierwsi zgłosili się Koreańczycy. I to dwa różne, konkurujące ze sobą wydawnictwa. Pamiętam, że bardzo ją to cieszyło, ale i wprawiało w zakłopotanie. Zastanawiała się, czy ona naprawdę ma coś do powiedzenia ludziom żyjącym tak daleko, w tak odległej kulturze.

Wygląda na to, że miała i wciąż ma. W 1999 roku tajwański rysownik i pisarz Jimmy Liao wydał książkę „Jak bawi się z nami miłość” (wyd. polskie 2004), której fabuła inspirowana jest wierszem Szymborskiej „Miłość od pierwszego wejrzenia”. Cztery lata później powstał w Hongkongu film „Skręć w lewo, skręć w prawo” (reż. Johnnie To, Wei Ka-Fai) inspirowany tym wierszem, a przede wszystkim jedną z niego frazą: „Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe […]/ Bardzo by ich zdziwiło, że od dłuższego już czasu bawił się nimi przypadek”. W filmie kochankowie szukają się i wciąż mijają nie wiedząc, że tak naprawdę są sąsiadami.

Ostatnio tajwańska gwiazda muzyki pop - Hebe - nagrała piosenkę opartą na wierszu Szymborskiej „Pod jedną gwiazdką”. To także wiersz-podróżnik, wiersz, który nie wymaga przypisów, wiersz uniwersalny, zrozumiały nieomal wszędzie. Być może ktoś uzna, że wykorzystywanie w piosence popularnej poważnego wiersza, należącego do kultury wysokiej jest profanacją. Ja uważam, że, po pierwsze, to bardzo dobrze świadczy o Hebie, że sięgnęła po wiersz Noblistki. I po drugie, że piosenka ta może spowodować, że więcej ludzi zechce sięgnąć po wybory jej wierszy (niedawno ukazał się wybór właśnie na Tajwanie). Nie tylko tych władających mandaryńskim, ale i polskim: od połowy piosenki artystka melodeklamuje wiersz w języku oryginału. Polecam!
[/youtube]
Trwa ładowanie komentarzy...